]
(...)
Bardziej myślałem nie tyle o postojówce co też świeltle stop, a to u Ciebie jak piałeś już 2x15W. Łącznie jest więc całkiem, całkiem. No ale nawet gdyby w ostateczności zaoszczędzić te 5W, to 60% (bo tyle ma standardowy przełącznik) z 45W (kamizelki) to 27W, minus te 5W to już tylko 22 W. Ostatecznie więc już naprawdę niewiele i wydaje mi się, że tyle to chyba niemal każdy pociągnie
Kamizelkę zaś na 60% mocy testowałem i grzeje przy tej opcji naprawdę solidnie.
Światło STOP nie pracuje ciągle, więc nie jest ono takim problemem (chyba, że jest zwarcie w czujniku-miałem kiedyś tak po naprawdę potężnej ulewie).
Zapominamy o jednej, ważnej rzeczy. Moc prądnic/alternatorów podawana przez producentów pojazdów jest mocą maksymalną. Innymi słowy, osiągana jest zazwyczaj przy wysokich obrotach. Przy niskich obrotach moc motocyklowych alternatorów jest żenująca. Wynika to z tego, że w przeciwieństwie do samochodów, w motocyklach nie ma możliwości zastosowania przekładni podnoszącej ich obroty (są nieliczne wyjątki od tej reguły).
Posiadam na stanie motocykl, tzw "nowoczesny turystyczny" z nowoczesnym alternatorem trójfazowym o mocy 400W, który to motocykl producent nieopatrznie wyposażył w komputer pokładowy, którego moc obliczeniowa pozwalała do niedawna posłać człowieka na Księżyc i zabrać go stamtąd. Najwyraźniej czip nudził się przy monitorowaniu standardowych parametrów pracy pojazdu, ktoś postanowił pododawać mu funkcji. Z rozpędu dodano mu także możliwość monitorowania stanu instalacji elektrycznej w czasie rzeczywistym. Otóż, przy obrotach do 2 000 obr/min alternator produkuje akurat tyle pradu, by wystarczyło na podtrzymanie funkcji życiowych silnika oraz przepisowego oświetlenia.
Przy wciśnięciu hamulca bądź włączeniu kierunkowskazu całość schodzi na
minus, to znaczy braki prądowe bierzemy z akumulatora.