Jakiś czas temu miałem do czynienia z ogrzewaną elektrycznie kamizelką, którą miałem okazję testować. Biorąc pod uwagę aktualne temperatury, pomyślałem, że napiszę dwa słowa na temat elektrycznego ogrzewania, które tak naprawdę przy motocyklach, ma bardzo szeroką możliwość zastosowania. Z założenia pomysł jest taki, aby pod kurtkę i ocieplacz, najlepiej na bieliznę termoaktywną (nigdy na gołe ciało!) dołożyć kamizelkę, koszulkę lub bluzę, która wyposażona jest w specjalny drut grzewczy wszyty do jej wnętrza.
Standardowe zestawy składają się z odpowiedniego "ciucha" oraz okablowania. Przy czym jako źródła zasilania możemy użyć zewnętrznego akumulatora skowanego w kieszeni, a w przypadku motocykla zwykłego przewodu do podłączenia do gniazda zapalniczki (to znacznie obniża nam koszty użytkowania). Przykładowe rozwiązania dostarczane przez firmę "Klan" można zobaczyć poniżej (szczegóły na stronie
http://www.elektrociuchy.pl/ ):
Standardowa kamizelka docieplająca:

Bluza docieplająca (ogrzewane są również rękawy):

Ogrzewane kalesony:

Elektryczne rękawice motocyklowe:

Zestaw akumulatorowy z ładowarką:

Standardowy przewód zasilający z gniazda zapalniczki:

Jak wspomniałem, kiedyś miałem okazję testować już rozwiązania tej firmy. Używałem wówczas najprostszej kamizelki "slim" ogrzewającej korpus. Sprzęt zasilany był z akumulatora zewnętrznego, gdyż stosowałem go do nurkowania. Jakkolwiek wrażenia ogólne są myślę spójne, dlatego też poniżej kopiuję informacje na temat tego testu:
Od pewnego czasu zacząłem przyglądać się różnym ciekawostkom i rozwiązaniom spod znaku „elektryczne ogrzewanie”. Pomyślałem, że rozpocznę taki wątek, bo może ktoś też stoi przed dylematem zakupu czegoś podobnego.
Do tematu ogrzewania podchodziłem dość sceptycznie, choćby ze względu na fakt, iż odpowiednio dobrane ocieplacze wydają się być w miarę wystarczające, a dodatkowo wszystkie te elektryczne systemy i kabelki na pierwszy rzut oka wyglądają na dość skomplikowane i niewygodne w użyciu. Biorąc jednak pod uwagę zimową aurę, pomyślałem, że warto w końcu wypróbować tego typu rozwiązanie w praktyce.
Wstępne założenia sprzętowe w moim wypadku były następujące:
- system możliwie jak najprostszy i oparty o jeden element grzewczy (kamizelka)
- zasilanie wewnętrzne
- rozsądna cena
W związku z powyższym, moją uwagę zwróciły produkty Sea Monster oraz Klan. Ostatecznie wybór padł na drugiego producenta, ze względu na to, iż w tym wypadku kamizelka wydaje się być prostsza w budowie, a dodatkowo elementy grzewcze są na całej jej powierzchni (w przypadku standardowych 2 paneli grzewczych Sea Monstera, jest to ogrzewanie bardziej punktowe). Dodatkowo różnica cenowa okazała się dość znacząca.

W zestawie prócz oczywiście kamizelki, otrzymujemy akumulator z ładowarką oraz pilot (włącznik), pozwalający ustawić moc na 60% lub 100%. Pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne – kamizelka jest mięciutka i dobrze dopasowuje się do ciała, bezproblemowo układając się pod ocieplaczem. Akumulator pomimo sporej pojemności (8 Ah) jest mały, lekki i bez problemu mieści się w bocznej kieszeni. Minusem jest brak stabilizacji kamizelki w kroku, przez co może podsuwać się do góry (z tego co widzę, są już nowsze wersje kamizelek posiadające taką stabilizację ale za to ich cena jest wyższa). Trzeba też uważać na ładowarkę, gdyż z obu stron (do akumulatora i zasilacza) posiada takie same gniazda, przez co można przez nieuwagę podłączyć ją na odwrót. W sumie nie wiem czy grozi to czymś poważniejszym niż tylko nienaładowaniem akumulatora. Kamizelka ma moc 45 W i przy akumulatorze 8Ah może pracować na pełnej mocy nieco ponad 2 godziny. W przypadku ustawienia więc na 60% powinniśmy uzyskać coś między 3 a 4 godziny pracy.

Test praktyczny:
Najpierw ubieranie - idzie szybko i bezboleśnie, przekłada się kamizelkę przez głowę i stabilizuje rzepami na wysokości pasa. Pod kamizelka miałem polarową bieliznę termokatywną Grene. Wszystko ładnie się ułożyło, nic nie gniotło, a kamizelka była zupełnie niewyczuwalna. Przy tej okazji warto wspomnieć, że te kamizelki produkowane są w trzech rozmiarach i warto dobrze się zastanowić która będzie nam pasować najlepiej. Są one duże, tak, że ja przy wzroście 180 cm i wadze nieco ponad 70 kg, zakupiłem najmniejszą, czyli XS-S i jest w sam raz. Akumulator poszedł w kieszeń boczną i był niewyczuwalny, a przewody ładnie się ułożyły.

Ogrzewanie włączyłem od razu na 100% mocy. Odczucia bardzo przyjemne - brak jakichkolwiek oznak chłodu i bardzo przyjemne ciepło (takie idealne, nie za gorące) przy bardzo niskich temperaturach zewnętrznych. Jeśli bylibyśmy ubrani ciepło, niższy poziom mocy też powinien zdecydowanie wystarczyć. Kamizelka bardzo dobrze sprawowała się także pod polarem i kurtką. Akumulator mieści się bez problemu w kieszeni spodni, a ogrzewanie sprawiło, że pogaduchy na świeżym powietrzu nadal odbywały się w ciepełku. 