Chociaż bohaterem jest nowy GS to odniosę się też do innych motocykli. Powód jest prosty, jestem zarażony japońską motoryzacją. Motocykle z tego kraju mają ikrę, czasem na papierze szału nie ma ale w realu jest ogień. Tego ognia zawsze brakowało BMW, nie dotyczy S1000.

RnineT obiecywał wiele. I fakt, to świetne moto, ale takie trochę niezdecydowane. Trochę jakby kolo o posturze i aparycji Pudziana, poruszał się na błękitnym PXie 200, w przyciasnej różowej koszulce.

Jak może pracować duży dwucylindrowiec pokazało mi Suzuki SV 1000. Już pominę detal, że wspomniana Vka to taka TLka dla małych dziewczynek, ale i tak "siędziało". Stąd moje rozczarowanie silnikami 1200 od Niemca.
I pojawia się on, 1250. I znów ta marketingowa gadka. Pierdoły ile to mocniejszy, lżejszy i ogólnie zajebiaszczy, bla bla bla...

Nawet słuchać mi się nie chce. Ale wypróbować muszę. Muszę, bo się uduszę. Przynajmniej będę miał podstawy do szydery.

Tradycyjnie, telefon do Dominika, dogranie terminu, instruktaż i baw się dobrze.

Pierdoły typu wygląd i extrasy elektroniczne pominę, nie zniżę się do tego. Nie to jest istotne w motocyklu.
Pierwszy kontakt, ogromny! Ale przyjechałem na 07, więc minuta i gabaryt już był OK. Do Fordonu zwykłe przyzwyczajanie się do pracy sprzęgła, elastyczności i takie tam pierdoły.
W drodze do Chełmna zapoznałem się z trybami jazdy. Znalazłem tam Enduro, Rain, Road i Dynamic. Po jaki .... jest ten drugi i trzeci tego nie wiem. Ale wiem do czego jest Dynamic. Do ZAPIERDALANIA!!!!
No w końcu!!! Nadeszła wiekopomna chwila, kiedy BMW zrobiło "japoński" silnik. Nareszcie moto z jajami!

Prowadzenie w winklach raczej bez zmian, bardzo dobre, 1200 też był super ale 1200 nie ma tego silnika. To sprzęt którym można wymiatać jak marzenie.

Na obwodnicy Chełmna trochę pogoniłem GSa...

No muszę przyznać, klasa. Prędkość podróżna śmiało może przekraczać te dopuszczalne w KRD. Mocno może przekraczać. Albo jeszcze bardziej. Kiedy na CBRce kamerka zaczyna mnie ciągnąc za łeb to na GSie jest spokój.

Wprawdzie spalanie zaczęło znacząco rosnąć to jazdę zakończyłem ze średnim 4,7.

Była okazja wypróbować jak się zbiera ze startu. Nie kręciłem wysoko nowego silnika ale i tak imponująco było. Nie pytałem Dominika o obroty zmiany fazy rozrządu, byłem ciekawy jak to poczuję. Nie wyczułem zmiany. Ten moment tak naprawdę zdradza dźwięk. Drze ryja że majty ciasne się robią. Obstawiam, że Akrap będzie gwarancją niekończących się orgazmów.

Quickshifter działa fajnie. W górę bardzo mi się podobał tak od 6k, w dół... wolałem tradycyjnie, chociaż krzywdy nie było. Kontrola trakcji przetestowana na szutrówce, daje radę. Na tej szutrówce sprawdziłem też zawracanie. Biorąc pod uwagę że się certoliłem, żeby czegoś nie popsuć, to i tak wyszło, że megazwrotny.
Za Chełmnem skręciłem na Gruczno-Topolno-Kozielec. Dziurawo i kręto czyli idealnie. Zawias sztywny ale jak dla mnie w sam raz. Chyba można się było tym pobawić ale nie odczuwałem potrzeby zmian. Siedzenie wygodne ale i tak po 100 km zacząłem czuć, że mam tyłek. Zawsze czuję wiec to raczej SKS. Podoba mi się bezkluczykowy system. Znam to z aut znanej francuskiej marki.

Jest git. Spodobał mi się również sposób regulacji szyby, pokrętłem. Szyba jest jednak maleńkim minusem. Jest podcięta "w trójkat", gdyby była "na prosto", przy moim wzroście byłoby idealnie. Te 2-2,5 cm robią różnicę. Ale to mój gabaryt i każdy musi sobie indywidualnie ustalić jak ma być.
Minus tego motocykla jest jeden. Cena.



