Maja 02, 2026, 21:37:12 pm

Autor Wątek: Motocyklowe EDC - Multitoole, scyzoryki, noże, czyli co warto mieć w kieszeni  (Przeczytany 36412 razy)

Offline Duch

  • KMZ K-650, Honda XL600V Transalp, Suzuki DL AL7 650XT V-Strom [R.I.P.], BMW F900GS Adv
  • Administrator
  • 300 km/h
  • *****
  • Wiadomości: 12850
  • Płeć: Mężczyzna
  • Skąd: Toruń


Ostatnio stałem się szczęśliwym posiadaczem kolejnego kawałka stali do noszenia w kieszeni. Co niektórzy doskonale wiedzą, że mam słabość do ostrych narzędzi  :bag: Faktem jest, że przez ostatnich kilka lat sporo różnych scyzoryków, noży, multitooli przewinęło się przez moje ręce. Wiele z nich było tak złych, że szybko się ich pozbywałem. Kilka zniszczyłem podczas użytkowania. Jeszcze inne zgubiłem, a o niektórych zapomniałem.

Postaram się poniżej skrobnąć kilka zdań na temat moich doświadczeń. Może przydadzą się komuś przed zakupem tego typu gadżetów.

1. Multitoole

Co to jest multitool? Jak nazwa wskazuje jest to "wielonarzędzie". Obecnie przyjmuje się, że są to składa kombinerki połączone w zestawie z nożem i kilkoma innymi narzędzimy dostępnymi w scyzoryki. Kombinacji jest wiele, podobnie jak producentów. Od tanich Chińczyków po sprzęty markowe, co nie zawsze znaczy dobre. Tak naprawdę na planecie Ziemia liczy się 2 procentów multitooli: Leatherman i Victorinox. Niektórzy wspominają jeszcze Gerbera ale myślę że to przez nadmiar oglądania Discovery Channel. Dla mnie są przekombinowane.







Ja skupię się dzisiaj na toolach Leathermana, bo tych używam od kilku lat. Pierwszy z nich trafił w moje ręce koło 7-8 lat temu. Do teraz to najdroższe narzędzie tego typu jakie mam. Kosztował chyba koło 500 zł, bo był kupowany zaraz po premierze. Super bajerancki model z rdzeniem z włókien węglowych i zajebistej stali. Był tak wyczesany, że posiadał aż.... 4 funkcje. Nóż, kombinerki, śrubokręt z wymiennymi bitami i otwieracz do piwa  :smoke: Najmniej korzystny stosunek liczby narzędzi do ceny  :bag: Jak dobrze, że nie dałem za niego ani grosza, bo to był prezent.

Leatherman Skeletool CX - mały lekki i nie do zniszczenia. Nożem ze stali 154CM kroiliśmy puszki po mielonkach oraz moją nogę którą później samodzielnie zszyłem. Nie zrobiło to na ostrzu wrażenia. Pierwsze ostrzenie przeszedł chyba po roku. Przecinak do drutu ciął siatkę ogrodzeniową która miała średnicę 2 razy grubszą niż przewidywała instrukcja urządzenia. Kombinerki dostały przez to luzów na zawiasie i przestały chodzić w osi.... Wszystkie problemy rozwiązało dokręcenie 1 śruby. Tool został 2 razy przejechany, raz motocyklem, raz samochodem. Około 3 tygodni leżał w mokrym worku. Ostrze maczało się w kwasie solnym, było tez rozgrzewane do cięcia plastiku..... Ale chyba najlepszą recenzją niech będzie to, że oprócz klucza 12 i lutownicy to właśnie tool Leathermana był podstawowym narzędziem którego używałem do układania instalacji elektrycznej w motocyklu zaciskając nim wszystkie konektory, przycinając kable czy ściągając izolacje. A to wszystko tylko przy użyciu toola który ma na stanie kombinerki i nóż, bo bity śrubokrętów już pogubił…..





Leatherman Wingman – taka budżetowa krowa. Kombinerki już duże, choć wg producenta to jeszcze nie jest pełnowymiarowy tool. Na pokładzie kilkanaście narzędzi, w tym kombinerki z przecinakiem, nóż, otwieracz do konserw i butelek, pilnik, noż do paczek, nożyczki, śrubokręty… Warte podkreślenia jest to, że kombinerki posiadają sprężynę która zawsze pozostawia je w pozycji otwartej. Bardzo ułatwia to pracę jedną ręką. Gadżet w sumie tani jak na markowy i świetne zaprojektowany. Ilość narzędzi absolutnie wystarczająca, pokusił bym się jeszcze o pełnowymiarowy pilnik lub piłę, ale nie można mieć wszystkiego. Jest na tyle solidny, że wypadając mi z kieszeni zbił kafelek na podłodze. Stal nie jest kosmiczna. Wg producenta jest to stal 420, czyli najtańsza nierdzewka. Najtańsza ale… miałem już kilka noży które były zrobione z lepszego materiału. Przynajmniej w opisie. Mimo to żaden z nich nie trzymał tak ostrości jak budżetowy Leatherman. Nie ma jednak co się łudzić, że marka zrobi wszystko. Tool mi lekko przyrdzewiał w kilu miejscach od kwasów owocowych. Narzędzia też zaczęły ciężko chodzić…. Trochę oleju do broni i szczotka miedziana załatwiły sprawę. Wygląda jak nowy.
Ten tool też oberwał. Złamałem w nim końcówkę śrubokręta płaskiego. W korespondencji reklamacyjnej dystrybutor na Polskę od razu zaproponował wymianę na nowy. Na razie podziękowałem na razie za wymianę i pilnikami ze złamanego kikuta wyprowadziłem nowy śrubokręt. Zobaczymy co będzie dalej.


 
Leatherman Rebar – najbardziej narzędzie, najmniej scyzoryk. Najnowszy tool w stajni i jednocześnie pierwszy nóż-nagroda w moim zestawie. Zaprojektowany inaczej niż wszystkie. Nie ma tu ostrza które można otworzyć jednym palcem. Na początku mnie to martwiło przed jego nabyciem. Otwarcie jakiegokolwiek narzędzia czy noża wymaga rozłożenia całego toola, wydobycia poszukiwanego narzędzia a następnie złożenia toola.  Jendak po zapoznaniu się z nim wszystkie wątpliwości się rozwiały. Jest to po prostu mini skrzynka narzędziowa. Nie ma pełnić roli scyzoryka. Ma spełniać funkcje pełnowartościowego narzędzia które wyciągasz z plecaka jak drobnica nie daje rady. Bo czy ktoś w kieszonkowym narzędziu potrzebuje piły do stali? Ostrze też jest inne, bo przypomina te znane z noży monterskich. Nie wytrzyma takich naprężeń jak ostrza poprzednich tooli, ale też nikt tego tu nie oczekuje. To jest typowo narzędzie dla ludzi myślących, którzy potrafią nazwać każde narzędzie w warsztacie swoją nazwą a nie tylko powtarzać młotek, młotek, młotek. Na pokładzie mamy tu kombinerki z wymiennymi ostrzami do drutu, piłę do drewna, piłę do stali (!), 2 noże, pilnik o 2 gradacjach, otwieracze do puszek, butelek, 3 śrubokręty, szpikulec-przebijak, linijkę w calach i centymetrach……
Jeszcze co prawda nie zdążyłem niczego w nim zepsuć ale nie sądzę żeby było łatwo bo jest to najbardziej topornie wykonany tool ze wszystkich jakie mam. Stal 420HC, ostrza dodatkowo ostrzone szlifem wklęsłym więc powinny dłużej trzymać ostrość. Na koniec ważna sprawa – jest brzydki, nieatrakcyjny i posiada absolutne zero designu. Ale to zaleta, bo jak opiszę to dalej im więcej bajerów dla oczu tym większe badziewie.




Opisałem tu 3 multitoole ale co z tego wynika? Ano to, że za cene do 250 zł (a praktycznie do 230) można kupić naprawdę dobre narzędzia, które o ile nie zostaną zgubione lub celowo zniszczone będą nam towarzyszyć nawet przez pół życia. I to właśnie cena 250 zł jest dla mnie jednym z najważniejszych parametrów. Kieruje się nią z prostego powodu, każde narzędzie które mam jest do użycia. A używając tych narzędzi muszę brać pod uwagę możliwość całkowitego ich zniszczenia czy to przez nieuwagę czy to z powodu wyższej konieczności. Znam wielu ludzi którzy kupują noże albo toole po 800-900 zł. Potem na szlaku w Bieszczadach jak ich prosisz o nóż do przekrojenia pomidora to podnosi się lament ‘nie no stary gdzie taki nóż do kanapki….’
Tak więc nie ma co się szarpać na cenę. Oczywiście noże czy toole za 1000 zł będą trzymały ostrość niesamowicie i pewnie nie zardzewieją. Ale jak go zgubisz to najpierw będziesz płakać 2 tygodnie a następnie nie będziesz żreć przez kolejnych 6 żeby kupi nowy.
A ja chodzę na co dzień z Multitoolem za 170 zł, do kompletu pełnowymiarowy nóż skłądany za 160 zł i zapalniczka. Czy potrzeba czegoś więcej do większości drobnych napraw?

Potrzebujesz multitoola, kup nawet tani, ale uznanego producenta.

Teraz coś z drugiej strony barykady. Warto czasem zainwestować w konkretną markę. Czasami zdarza się tak, że pod znanym szyldem kupimy bardzo drogo wielkie gówno. Tak się kiedyś nadziałem na noże i inne wynalazki firmy Walther. Tak chodzi o tego Walthera od słynnych niemieckich pistoletów. Używając swojej renomy postanowili wypuścić na rynek noże, latarki, multitoole i inne wynalazki. Miałem tego trochę, została mi tylko latarka i Walther Black Multi Tac ( właściwie Multi Srak). Ciężkie, bajeranckie z wyglądu narzędzie. Nóż ostry jak żyletka, można się nim golić, ale tylko raz bo tępi się jak by był z plasteliny. Stal 440 SS. Chyba to SS dodali żeby ktoś myślał że to twarde jak formacja w której służył dziadek Hans w 1944 roku. Okładki rękojeści wykonane z ‘lotniczego aluminium’ wycierają się od tarcia o pokrowiec z nylonu (i nie chodzi tu o farbę, tarcie nylonu wykonało wyżłobienie w aluminium!). Kombinerki które można wygiąć palcami. Kombinerki te też pękają przy przecinaniu przewodu elektrycznego 1 mm 2. Bity do śrub mają takie luzy jak prostytutka w moralności. Wybijak do szyb w poprzednim egzemplarzu uległ spłaszczeniu jak naleśnik po uderzeniu w szybę….. Szybę której nie wybił……. A to wszystko za 259 zł parę lat temu. Teraz ten szajs kosztuje 129 zł. Dużo jak za przycisk do papieru.









Na koniec ciekawostka. Leatherman i Victorinx to amatorzy  :fun: W Polsce multitoole były produkowane od 1969 roku. Nóż wieloczynnościowy wz. 69. Tzw. Nóż saperski


« Ostatnia zmiana: Września 24, 2017, 21:58:18 pm wysłana przez Duch »
Yet you can't get a promotion, you won't retire, and despite your best efforts, you refuse to die.

Offline KSD

  • BMW F850GS
  • Administrator
  • 300 km/h
  • *****
  • Wiadomości: 15854
  • Płeć: Mężczyzna
  • Skąd: Toruń
Odp: Motocyklowe EDC - Multitoole, scyzoryki, noże, czyli co warto mieć w kieszeni
« Odpowiedź #1 dnia: Września 24, 2017, 22:16:38 pm »
Trzeba przyznać, że recenzja zaiste niecodzienna :) Przeczytałem z przyjemnością :)
Czysty motocykl jeździ szybciej!

Offline hagewa

  • yamaha ybr 125
  • 300 km/h
  • ******
  • Wiadomości: 3260
  • Płeć: Kobieta
  • Skąd: okolice Torunia
Odp: Motocyklowe EDC - Multitoole, scyzoryki, noże, czyli co warto mieć w kieszeni
« Odpowiedź #2 dnia: Września 24, 2017, 22:38:07 pm »
Się Duchu chwali, to ja też pokażę moją "żabkę"


Każdy ma takiego multitoola jakiego potrzebuje, rocznik 2017  :P  :P
« Ostatnia zmiana: Września 24, 2017, 22:43:38 pm wysłana przez hagewa »

Offline Duch

  • KMZ K-650, Honda XL600V Transalp, Suzuki DL AL7 650XT V-Strom [R.I.P.], BMW F900GS Adv
  • Administrator
  • 300 km/h
  • *****
  • Wiadomości: 12850
  • Płeć: Mężczyzna
  • Skąd: Toruń
Odp: Motocyklowe EDC - Multitoole, scyzoryki, noże, czyli co warto mieć w kieszeni
« Odpowiedź #3 dnia: Września 24, 2017, 22:52:36 pm »
Twój jest idealny. Otworzyć puszkę i zeżreć   :thumbup:
Yet you can't get a promotion, you won't retire, and despite your best efforts, you refuse to die.

Offline hagewa

  • yamaha ybr 125
  • 300 km/h
  • ******
  • Wiadomości: 3260
  • Płeć: Kobieta
  • Skąd: okolice Torunia
Odp: Motocyklowe EDC - Multitoole, scyzoryki, noże, czyli co warto mieć w kieszeni
« Odpowiedź #4 dnia: Września 24, 2017, 22:53:18 pm »
O to to  :popcorn:

Offline zibi

  • BMW R NINE T URBAN G/S
  • Moderator Globalny
  • 300 km/h
  • *****
  • Wiadomości: 13090
  • Skąd: Toruń
Motocyklowe EDC - Multitoole, scyzoryki, noże, czyli co warto mieć w kieszeni
« Odpowiedź #5 dnia: Września 25, 2017, 09:39:51 am »
Duchu bardzo fajny i ciekawy opis multituli. Trochę się dowiedziałem, jednak gdy będę nabywał i tak się zapytam experta :)

Niepokoi mnie tylko pierwsze zdjęcie, jeżeli do zdjęcia wyjąłeś wszystkie posiadane ostrza to znaczy ze przez moment byłeś zupełnie bezbronny  :OO   ;;)

Offline Trybus

  • 180 km/h
  • ****
  • Wiadomości: 876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Skąd: Toruń
Odp: Motocyklowe EDC - Multitoole, scyzoryki, noże, czyli co
« Odpowiedź #6 dnia: Września 25, 2017, 10:07:25 am »
W zamian w kieszeni miał nóż kuchenny  ;)

Offline Duch

  • KMZ K-650, Honda XL600V Transalp, Suzuki DL AL7 650XT V-Strom [R.I.P.], BMW F900GS Adv
  • Administrator
  • 300 km/h
  • *****
  • Wiadomości: 12850
  • Płeć: Mężczyzna
  • Skąd: Toruń
Odp: Motocyklowe EDC - Multitoole, scyzoryki, noże, czyli co warto mieć w kieszeni
« Odpowiedź #7 dnia: Września 25, 2017, 10:10:43 am »
Nóż do tapet  ;)
Yet you can't get a promotion, you won't retire, and despite your best efforts, you refuse to die.

Offline Tomas_XRV

  • KTM 950 SuperEnduro R
  • 300 km/h
  • ******
  • Wiadomości: 6596
  • Płeć: Mężczyzna
  • Tam, gdzie kończy się droga, zaczyna się przygoda
  • Skąd: Toruń
Motocyklowe EDC - Multitoole, scyzoryki, noże, czyli co warto mieć w kieszeni
« Odpowiedź #8 dnia: Września 25, 2017, 11:34:03 am »
Ja za dużo noży nie miałem jedynie jakiegoś niemarkowego multitoola. Nie zapomnę jak za dzieciaka po dzielnicy biegałem z bagnetem kałacha przy pasku :) miałem największy nóż na dzielnicy :)
A ten bagnet chyba tez można nazwać multitoolem pewnie większość co była w wojsku wie co można było zrobić z noża i kabury?
Na ruskim rynku na Chełmińskiej w niedziele z rana można było nawet czołg na części kupić.
« Ostatnia zmiana: Września 25, 2017, 11:52:15 am wysłana przez Tomas_XRV »

Offline Duch

  • KMZ K-650, Honda XL600V Transalp, Suzuki DL AL7 650XT V-Strom [R.I.P.], BMW F900GS Adv
  • Administrator
  • 300 km/h
  • *****
  • Wiadomości: 12850
  • Płeć: Mężczyzna
  • Skąd: Toruń
Odp: Motocyklowe EDC - Multitoole, scyzoryki, noże, czyli co warto mieć w kieszeni
« Odpowiedź #9 dnia: Września 25, 2017, 12:41:35 pm »
Racja, bagnet od kałacha świena rzecz. Najlepszy był Serbski. Całkowicie izolowany, i dodatkowo na drógiej stornie ostrza ma piłę do drewna  ;D Tylko trochę niewygodny do przypięcia do kombinezonu na moto.
Yet you can't get a promotion, you won't retire, and despite your best efforts, you refuse to die.

Offline cezi

  • Suzuki Bandit 1250
  • 300 km/h
  • ******
  • Wiadomości: 6572
  • Płeć: Mężczyzna
  • Kiedy czuję pęd powietrza...
  • Skąd: Toruń
Odp: Motocyklowe EDC - Multitoole, scyzoryki, noże, czyli co warto mieć w kieszeni
« Odpowiedź #10 dnia: Września 25, 2017, 12:45:23 pm »
Duchu , powinieneś zmienić nick na Multitool , Scyzoryk, ewentualnie Rambo   ;;)

Offline Tomas_XRV

  • KTM 950 SuperEnduro R
  • 300 km/h
  • ******
  • Wiadomości: 6596
  • Płeć: Mężczyzna
  • Tam, gdzie kończy się droga, zaczyna się przygoda
  • Skąd: Toruń
Motocyklowe EDC - Multitoole, scyzoryki, noże, czyli co warto mieć w kieszeni
« Odpowiedź #11 dnia: Września 25, 2017, 13:07:41 pm »
I bym zapomniał jeszcze o fince to chyba jeden najbardziej kiedyś popularnych nożyków i ulubiony motylek jak sie siedziało na ławkach w parku na bydgoskim i szpanowało kręcąc motylkiem :)
Chyba mi sie Finka pomyliła z nożem sprężynowym czy jak on sie zwał co na przycisk nóż wychodził.
« Ostatnia zmiana: Września 25, 2017, 13:12:45 pm wysłana przez Tomas_XRV »

mirek

  • Gość
Odp: Motocyklowe EDC - Multitoole, scyzoryki, noże, czyli co warto mieć w kieszeni
« Odpowiedź #12 dnia: Września 25, 2017, 13:19:02 pm »
Motylka wziąłem do pracy a sprężyna w szufladzie leży, niemniej jednak jak pomyślę o tych harcerskich zabawkach, za każdym razem widzę to:

 :ricky:

Offline cezi

  • Suzuki Bandit 1250
  • 300 km/h
  • ******
  • Wiadomości: 6572
  • Płeć: Mężczyzna
  • Kiedy czuję pęd powietrza...
  • Skąd: Toruń
Odp: Motocyklowe EDC - Multitoole, scyzoryki, noże, czyli co warto mieć w kieszeni
« Odpowiedź #13 dnia: Września 25, 2017, 14:07:25 pm »
I to jest porządna kosa  :smoke:

Offline Duch

  • KMZ K-650, Honda XL600V Transalp, Suzuki DL AL7 650XT V-Strom [R.I.P.], BMW F900GS Adv
  • Administrator
  • 300 km/h
  • *****
  • Wiadomości: 12850
  • Płeć: Mężczyzna
  • Skąd: Toruń
Odp: Motocyklowe EDC - Multitoole, scyzoryki, noże, czyli co warto mieć w kieszeni
« Odpowiedź #14 dnia: Września 25, 2017, 21:49:56 pm »



Ciąg dalszy.....



2. Scyzoryki

Jaki jest koń każdy widzi. Czym jest scyzoryk, zwany też Szwajcarskim Nożem Oficerskim też każdy wie. Małe narzędzie, najczęściej czerwone, mocno rozsławione na świecie przez to oto dzieło:



Jak już wszyscy wiedzą o co chodzi to przejdźmy do rzeczy. Obecnie na świecie mamy dwie uznane marki scyzoryków, Victorinox i Wenger. Przez lata obie te marki współistniały obok siebie konkurując wzajemnie o zamówienia Armii Szwajcarskiej. Obie też powstały w XIX wieku i obie produkowały tak samo dobre narzędzia. Tak naprawdę pod koniec okresu istnienia obu marek na rynku ich wyroby różniły się tylko nieznacznymi szczegółami designu, takimi jak okładziny. W 2005 roku wojna o klienta się skończyła, Victorinox kupił Wengera i przejął jego rozwiązania jednocześnie wygaszając markę. Na rynku można jeszcze jednak znaleźć sporo noży Wengera.

Scyzoryki można podzielić na 2 typy: klasyczne z ostrzem 6 cm mierzonym po krawędzi tnącej i z dużym ostrzem – 8 cm po krawędzi. Są też wersje specjalistyczne ale te sobie daruje. Dlaczego akurat takie długości ostrza? Tak jak przy dużym scyzoryku nie ma to większej filozofii tak przy małym długość ostrza określają przepisy. Ma mieć 6 cm i basta. Całkowita długość otwartego narzędzia ma być nie większa jak 16 cm. Takie są przepisy krajów gdzie mowa ludzka brzmi jak świński kaszel. Tak kiedyś wymyślili i tak zostało. Dla nas może to być dziwne, ale w Europie (tej na zachód od Buga) tylko Polska, Czechy, Słowacia i Austria nie posiadają prawnych ograniczeń co do posiadania i noszenia w miejscach publicznych noży i ostrzy wszelkiej maści. Natomiast w Niemczech, a już zwłaszcza w Berlinie scyzoryk z 6 cm ostrzem to największy miecz na jaki możesz sobie pozwolić. I w tym miejscu ja się pytam kto ma problem z wolnością w kraju? Gdzie jest komisja europejska jak biedni Niemcy nawet noża nie mogą sobie ponosić

Małe, klasyczne scyzoryki znamy wszyscy. Zawierają od 2 do kilkudziesięciu narzędzi. Warto jednak nie przesadzać z wyborem, bo biorąc pod uwagę rozmiary narzędzia niektóre funkcje nie będą mogły być w pełni wykorzystane ze względu na brak masy lub miejsca na przyłożenie siły w urządzeniu. Ot ma to być niewielki sprzęt do noszenia w kieszeni. Na tyle solidny żeby nadawał się do prostych zadań, na tyle mały żeby nie przeszkadzał.
Ani Victorinox ani Wenger nigdy nie chwaliły się rodzajami stosowanej stali zasłaniając się rodzinną tajemnicą. Wg specjalistów jest tam jednak zastosowana stal 440B, czyli nijaka. Nie specjalna, nie gówniana. Ale nożyki te piekielnie trzymają ostrość. Dlaczego? A no dzięki metodzie produkcji gdzie sztanca jednocześnie wycina ostrze i wykuwa, a raczej wyprasowuje kształt dodatkowo hartując stal. Do tego dochodzi bardzo płytkie ostrzenie i mamy produkt który stępić może chyba tylko cegła.
Tak naprawdę jeżeli ktoś szuka małego podróżnego narzędzia, którym przekroi bułkę, otworzy mielonkę oraz piwo, zetnie gałąź na ognisko i w razie potrzeby wbije komuś w plecy to nie znajdzie nic lepszego. Modele z podstawowymi funkcjami można znaleźć już za 39 zł. Kombinacji jest wiele, jedyne czego nie znajdziemy w małych scyzorykach to kombinerki. Za to każdy ma czerwone okładki, wykałaczkę, pęsetę, nóż i otwieracze do konserw i kapsli.
Do dzisiaj mam swojego pierwszego Victorinoxa którego kupiłem 18 lat temu. Zero rdzy, zero luzów jedynie okładki trochę powycierane.




Teraz pora na modele z dużym ostrzem. Rodzaj stali i zasada działania jest taka sama jak w małych modelach. Rozmiar jest już jednak dużo bardziej użytkowy. Nożem rozbierzemy jelenia, piłą przetniemy deskę. Wytrzymałość też jest duża. Jeden model który kupiłem około 12 lat temu został przeze mnie zgubiony. Przeleżał całą zimę i wiosnę w trawie i błocie. Został znaleziony i używany w warsztacie oraz jako narzędzie ogrodowe, czasem łom. Po kilu latach wrócił w moje ręce. Działa bez zarzutu do dziś, a największe ‘blizny’ ma od młotka. Rdza? Zero
Jest jedna zasadnicza przewaga dużych scyzoryków nad małymi, bo rozmiar zawsze ma znaczenie. Duże noże zawsze posiadają blokadę ostrza, czy to linerem czy blokadę axis lock z guzikiem. Daje to duży komfort pracy, bo dobrze wiedzieć że ostrze nie zamknie się na dłoni zmuszając nas do wyśpiewania ‘kur**a mać’.



Na koniec opisu Szwajcarów mała niespodianka. Istnieją też modele z kombinerkami. Są solidne, ale wątpię czy odkręciłbym nimi dobrze dociągniętą 12’. Lepiej by się sprawdziły do wyrywania włosów z łydki. Jak dla mnie zbędnie pogrubiają urządzenie a pożytku z nich mało. Kombinerki to do multitoola poproszę.




Tak więc jeżeli potrzebujesz porządnego narzędzia bez kombinerek to kup scyzoryk Victorinoxa albo Wengera. Model wybierz taki jaki Ci odpowiada. Za małe zapłacisz od 39 do 150 zł. Za duże od 130 do kilkuset złotych. Wytrzymają dużo, na pewno dużo więcej niż plastikowe okładki. Ale jak napiszesz do serwisu dobrą historię to przyślą nowe za darmo. Ważne tylko aby kupować modele z gładkim ostrzem. Ząbkowanego albo falowanego za Chiny demokratyczne nie naostrzysz o ile nie jesteś psychopatą z pilnikami.
Jednym zdaniem: Kolejne narzędzia na pół życia za mniej niż 200 zł.

A teraz ciekawostki. Wiele firm próbowało popłynąć na fali Szwajcarów. Robiąc tanie podróby za 7,50 zł z plasteliny czy też próbując wypełnić lukę na rynku. Przykładem tego drugiego był polski Gerlach. Od lat 70-tych próbowali produkować scyzoryki. Ba! Nawet eksportowali je do Szwajcarii!! Ale jak to niestety w inżynierii odwróconej bywa, wygląda podobnie ale działają już nie do końca.
Tak naprawdę nie wiem co jest gorsze w Gerlachu, materiały czy wykonanie? Chyba jedno i drugie. Okładziny nie trzymają się stali. Co lepsze z czasem się kurczą. Sztanca wybijająca ostrza była krzywa albo zamiast stali wkładali pod nią plastelinę. Generalnie mamy narzędzie które jest tępe i nie można go naostrzyć. Ale to nic, że nie ostry. I tak nie użyjesz noża, bo sprężyna jest tak twarda, że prędzej zdejmiesz sobie paznokieć niż coś otworzysz. Dalej jest tylko gorzej…. A dlaczego o tym piszę? Ano dlatego że wniosek jest taki sam jak przy multitoolach. Kupuj markowe! Jeżeli jedna firma robi scyzoryki od 135 lat i kupuje je prawie cały świat to o czymś świadczy. Wydanie 200 zł na 15-25 lat nie boli.







P.S. Nie żebym miał coś do Gerlacha jako firmy. Po prostu użyłem ich produktu jako dobrego przykładu, że zamiennik często nie jest dobrym pomysłem na wydanie pieniędzy.

Coś na deser poza konkursem. Są jeszcze scyzoryki klasyfikowane jako myśliwskie. Ostrze około 10 cm i kilka narzędzi znanych z małych scyzoryków. Dużo tego typu narzędzi produkował Gerlach i były to chyba jedyne (umownie) udane noże z czerwonymi okładkami z ich stajni. Niestety mają problemy z trzymaniem ostrości. Mimo tego, że na allegro można kupić nowe za 55 zł to nie wydałbym na to pieniędzy.




Podobnie jak na żadne bazarowe scyzorykowe badziewie. No chyba…. Że jest radzieckie. Ten wynalazek ludzi komunistycznych był kupiony za jakieś 1,5 zł na dzisiejsze pieniądze. O tym że jest na swój sposób gówniany świadczy a – wygląd, b – ostrza są chromowane. Ale mam do niego sentyment bo był to mój pierwszy scyzoryk. Ciekawe jest też to, że rodzaj stali jest nieznany a mimo to trzyma ostrość jak sam skór***n.



C.D.N.



Yet you can't get a promotion, you won't retire, and despite your best efforts, you refuse to die.