
Ostatnio stałem się szczęśliwym posiadaczem kolejnego kawałka stali do noszenia w kieszeni. Co niektórzy doskonale wiedzą, że mam słabość do ostrych narzędzi

Faktem jest, że przez ostatnich kilka lat sporo różnych scyzoryków, noży, multitooli przewinęło się przez moje ręce. Wiele z nich było tak złych, że szybko się ich pozbywałem. Kilka zniszczyłem podczas użytkowania. Jeszcze inne zgubiłem, a o niektórych zapomniałem.
Postaram się poniżej skrobnąć kilka zdań na temat moich doświadczeń. Może przydadzą się komuś przed zakupem tego typu gadżetów.
1. MultitooleCo to jest multitool? Jak nazwa wskazuje jest to "wielonarzędzie". Obecnie przyjmuje się, że są to składa kombinerki połączone w zestawie z nożem i kilkoma innymi narzędzimy dostępnymi w scyzoryki. Kombinacji jest wiele, podobnie jak producentów. Od tanich Chińczyków po sprzęty markowe, co nie zawsze znaczy dobre. Tak naprawdę na planecie Ziemia liczy się 2 procentów multitooli: Leatherman i Victorinox. Niektórzy wspominają jeszcze Gerbera ale myślę że to przez nadmiar oglądania Discovery Channel. Dla mnie są przekombinowane.



Ja skupię się dzisiaj na toolach Leathermana, bo tych używam od kilku lat. Pierwszy z nich trafił w moje ręce koło 7-8 lat temu. Do teraz to najdroższe narzędzie tego typu jakie mam. Kosztował chyba koło 500 zł, bo był kupowany zaraz po premierze. Super bajerancki model z rdzeniem z włókien węglowych i zajebistej stali. Był tak wyczesany, że posiadał aż.... 4 funkcje. Nóż, kombinerki, śrubokręt z wymiennymi bitami i otwieracz do piwa

Najmniej korzystny stosunek liczby narzędzi do ceny

Jak dobrze, że nie dałem za niego ani grosza, bo to był prezent.
Leatherman Skeletool CX - mały lekki i nie do zniszczenia. Nożem ze stali 154CM kroiliśmy puszki po mielonkach oraz moją nogę którą później samodzielnie zszyłem. Nie zrobiło to na ostrzu wrażenia. Pierwsze ostrzenie przeszedł chyba po roku. Przecinak do drutu ciął siatkę ogrodzeniową która miała średnicę 2 razy grubszą niż przewidywała instrukcja urządzenia. Kombinerki dostały przez to luzów na zawiasie i przestały chodzić w osi.... Wszystkie problemy rozwiązało dokręcenie 1 śruby. Tool został 2 razy przejechany, raz motocyklem, raz samochodem. Około 3 tygodni leżał w mokrym worku. Ostrze maczało się w kwasie solnym, było tez rozgrzewane do cięcia plastiku..... Ale chyba najlepszą recenzją niech będzie to, że oprócz klucza 12 i lutownicy to właśnie tool Leathermana był podstawowym narzędziem którego używałem do układania instalacji elektrycznej w motocyklu zaciskając nim wszystkie konektory, przycinając kable czy ściągając izolacje. A to wszystko tylko przy użyciu toola który ma na stanie kombinerki i nóż, bo bity śrubokrętów już pogubił…..


Leatherman Wingman – taka budżetowa krowa. Kombinerki już duże, choć wg producenta to jeszcze nie jest pełnowymiarowy tool. Na pokładzie kilkanaście narzędzi, w tym kombinerki z przecinakiem, nóż, otwieracz do konserw i butelek, pilnik, noż do paczek, nożyczki, śrubokręty… Warte podkreślenia jest to, że kombinerki posiadają sprężynę która zawsze pozostawia je w pozycji otwartej. Bardzo ułatwia to pracę jedną ręką. Gadżet w sumie tani jak na markowy i świetne zaprojektowany. Ilość narzędzi absolutnie wystarczająca, pokusił bym się jeszcze o pełnowymiarowy pilnik lub piłę, ale nie można mieć wszystkiego. Jest na tyle solidny, że wypadając mi z kieszeni zbił kafelek na podłodze. Stal nie jest kosmiczna. Wg producenta jest to stal 420, czyli najtańsza nierdzewka. Najtańsza ale… miałem już kilka noży które były zrobione z lepszego materiału. Przynajmniej w opisie. Mimo to żaden z nich nie trzymał tak ostrości jak budżetowy Leatherman. Nie ma jednak co się łudzić, że marka zrobi wszystko. Tool mi lekko przyrdzewiał w kilu miejscach od kwasów owocowych. Narzędzia też zaczęły ciężko chodzić…. Trochę oleju do broni i szczotka miedziana załatwiły sprawę. Wygląda jak nowy.
Ten tool też oberwał. Złamałem w nim końcówkę śrubokręta płaskiego. W korespondencji reklamacyjnej dystrybutor na Polskę od razu zaproponował wymianę na nowy. Na razie podziękowałem na razie za wymianę i pilnikami ze złamanego kikuta wyprowadziłem nowy śrubokręt. Zobaczymy co będzie dalej.
Leatherman Rebar – najbardziej narzędzie, najmniej scyzoryk. Najnowszy tool w stajni i jednocześnie pierwszy nóż-nagroda w moim zestawie. Zaprojektowany inaczej niż wszystkie. Nie ma tu ostrza które można otworzyć jednym palcem. Na początku mnie to martwiło przed jego nabyciem. Otwarcie jakiegokolwiek narzędzia czy noża wymaga rozłożenia całego toola, wydobycia poszukiwanego narzędzia a następnie złożenia toola. Jendak po zapoznaniu się z nim wszystkie wątpliwości się rozwiały. Jest to po prostu mini skrzynka narzędziowa. Nie ma pełnić roli scyzoryka. Ma spełniać funkcje pełnowartościowego narzędzia które wyciągasz z plecaka jak drobnica nie daje rady. Bo czy ktoś w kieszonkowym narzędziu potrzebuje piły do stali? Ostrze też jest inne, bo przypomina te znane z noży monterskich. Nie wytrzyma takich naprężeń jak ostrza poprzednich tooli, ale też nikt tego tu nie oczekuje. To jest typowo narzędzie dla ludzi myślących, którzy potrafią nazwać każde narzędzie w warsztacie swoją nazwą a nie tylko powtarzać młotek, młotek, młotek. Na pokładzie mamy tu kombinerki z wymiennymi ostrzami do drutu, piłę do drewna, piłę do stali (!), 2 noże, pilnik o 2 gradacjach, otwieracze do puszek, butelek, 3 śrubokręty, szpikulec-przebijak, linijkę w calach i centymetrach……
Jeszcze co prawda nie zdążyłem niczego w nim zepsuć ale nie sądzę żeby było łatwo bo jest to najbardziej topornie wykonany tool ze wszystkich jakie mam. Stal 420HC, ostrza dodatkowo ostrzone szlifem wklęsłym więc powinny dłużej trzymać ostrość. Na koniec ważna sprawa – jest brzydki, nieatrakcyjny i posiada absolutne zero designu. Ale to zaleta, bo jak opiszę to dalej im więcej bajerów dla oczu tym większe badziewie.

Opisałem tu 3 multitoole ale co z tego wynika? Ano to, że za cene do 250 zł (a praktycznie do 230) można kupić naprawdę dobre narzędzia, które o ile nie zostaną zgubione lub celowo zniszczone będą nam towarzyszyć nawet przez pół życia. I to właśnie cena 250 zł jest dla mnie jednym z najważniejszych parametrów. Kieruje się nią z prostego powodu, każde narzędzie które mam jest do użycia. A używając tych narzędzi muszę brać pod uwagę możliwość całkowitego ich zniszczenia czy to przez nieuwagę czy to z powodu wyższej konieczności. Znam wielu ludzi którzy kupują noże albo toole po 800-900 zł. Potem na szlaku w Bieszczadach jak ich prosisz o nóż do przekrojenia pomidora to podnosi się lament ‘nie no stary gdzie taki nóż do kanapki….’
Tak więc nie ma co się szarpać na cenę. Oczywiście noże czy toole za 1000 zł będą trzymały ostrość niesamowicie i pewnie nie zardzewieją. Ale jak go zgubisz to najpierw będziesz płakać 2 tygodnie a następnie nie będziesz żreć przez kolejnych 6 żeby kupi nowy.
A ja chodzę na co dzień z Multitoolem za 170 zł, do kompletu pełnowymiarowy nóż skłądany za 160 zł i zapalniczka. Czy potrzeba czegoś więcej do większości drobnych napraw?
Potrzebujesz multitoola, kup nawet tani, ale uznanego producenta. Teraz coś z drugiej strony barykady. Warto czasem zainwestować w konkretną markę. Czasami zdarza się tak, że pod znanym szyldem kupimy bardzo drogo wielkie gówno. Tak się kiedyś nadziałem na noże i inne wynalazki firmy Walther. Tak chodzi o tego Walthera od słynnych niemieckich pistoletów. Używając swojej renomy postanowili wypuścić na rynek noże, latarki, multitoole i inne wynalazki. Miałem tego trochę, została mi tylko latarka i Walther Black Multi Tac ( właściwie Multi Srak). Ciężkie, bajeranckie z wyglądu narzędzie. Nóż ostry jak żyletka, można się nim golić, ale tylko raz bo tępi się jak by był z plasteliny. Stal 440 SS. Chyba to SS dodali żeby ktoś myślał że to twarde jak formacja w której służył dziadek Hans w 1944 roku. Okładki rękojeści wykonane z ‘lotniczego aluminium’ wycierają się od tarcia o pokrowiec z nylonu (i nie chodzi tu o farbę, tarcie nylonu wykonało wyżłobienie w aluminium!). Kombinerki które można wygiąć palcami. Kombinerki te też pękają przy przecinaniu przewodu elektrycznego 1 mm 2. Bity do śrub mają takie luzy jak prostytutka w moralności. Wybijak do szyb w poprzednim egzemplarzu uległ spłaszczeniu jak naleśnik po uderzeniu w szybę….. Szybę której nie wybił……. A to wszystko za 259 zł parę lat temu. Teraz ten szajs kosztuje 129 zł. Dużo jak za przycisk do papieru.




Na koniec ciekawostka. Leatherman i Victorinx to amatorzy

W Polsce multitoole były produkowane od 1969 roku. Nóż wieloczynnościowy wz. 69. Tzw. Nóż saperski
