Bawarski tryptyk – Cześć I – (Nie)RozsÄ…dek
Cafe racer - niezwykle modna ostatnio ideologia. Kiedyś chodziło o odchudzanie standardowych motocykli, aby ścigać się na nich między knajpami. Dzisiaj? Modny, dwutorowy trend. Jeden tor jest prawidłowy i dotyczy sztuki przerabiania motocykli na ten właśnie styl. Z różnymi skutkami. Druga odnoga tej mody jest gorsza, bo polega na sprzedawaniu gotowego stylu życia ludziom bez osobowości.
Na tę modłę postanowiło zadzwonić 2 producentów motocykli - Duacti i BMW. I pojazd tej ostetniej marki wziąłem dzisiaj na warsztat.
BMW R nine T – Duży silnik w maÅ‚ym ciele.
Klasyczny ukÅ‚ad – boxer, klasyczna pojemność – 1200 ccm, chÅ‚odzony powietrzem, wzbogacony o chÅ‚odnicÄ™ oleju. Jak na razie typowo. Poza tym Å›wiatÅ‚a, koÅ‚a, kilka przełączników oraz deska do prasowania w roli siedzenia. W roli kaganka cywilizacji amortyzator skrÄ™tu. Pod siedzeniem wspomniany wczeÅ›niej silnik który generuje 110 KM na 222 kilogramy masy motocykla. I zaczyna być ciekawie.
Na poczÄ…tku podchodziÅ‚em do tego motocykla z rezerwÄ…. I to dużą. ObawiaÅ‚em siÄ™ go zarówno z powodu mocy, bo nie jeździÅ‚em nigdy tak mocnym motocyklem. Ideologiczne też mi nie podchodziÅ‚, bo jak to tak? Cafe racer z fabryki? Toż to profanacja i produkt dla lemingów…. O opiniach innych już nie wspomnÄ™.




Dobra, koniec pierdzielenia. MichaÅ‚ daÅ‚ kluczyki po krótkiej papierologii i życzyÅ‚ szerokiej drogi. MyÅ›lÄ™ tylko żeby motocykl nie zrzuciÅ‚ mnie przy strzale ze sprzÄ™gÅ‚a i…. nic z tych rzeczy. Motocykl jest potulny jak baranek. 1,5 kilometra i już siÄ™ poznaliÅ›my, wiemy jak reagujÄ… hamulce, kiedy bierze sprzÄ™gÅ‚o. Bardziej muszÄ™ siÄ™ przyzwyczaić do pozycji. Lekko pochylona do przodu, ciężar ciaÅ‚a spoczywa na rÄ™kach. Gdyby nie przednie koÅ‚o to miaÅ‚bym wrażenie że moja gÅ‚owa w kasku to najbardziej wysuniÄ™ty element naszego zestawu, a caÅ‚e przemieszczanie to nie jazda tylko lot w zbroi Iron Mana.
Motocykl reaguje na gaz tak jak sobie zażyczysz. Możesz jechać delikatnie słuchając bulgotu standardowego tłumika lub odkręcić na każdym biegu i rozkoszować się elastycznym zapasem niekończącej się mocy.
Na trasie, zwłaszcza podczas wyprzedzania ryk silnika oznajmiał wszystkim puszkom nasze przybycie. Czułem na sobie spojrzenia innych, ale podszyte rezerwa. Jakbym miał miecz na plecach, który daje jasny przekaz, co czeka tych, którzy odważą się przeciwstawić.
Maszyna od poczÄ…tku powoduje uÅ›miech na twarzy. Taki, że chyba kask mi na policzkach popÄ™kaÅ‚. R nine T zostaÅ‚ stworzony tylko do jednego celu – do dawania radoÅ›ci. Jej prowadzenie jest intuicyjne, mimo problemów, jakie powinna sprawiać na poczÄ…tku. Inna pozycja kierowcy, inny Å›rodek ciężkoÅ›ci, twarde zawieszenie. Brzmi to wszystko jak recepta na solidnÄ… glebÄ™ na pierwszym zakrÄ™cie. Nic bardziej mylnego. Ten motocykl jest jak monolit. Jak potężny filar w korycie rzeki. Siedzisz na nim i wiesz, że jest przyspawany do asfaltu. W zakrÄ™ty wchodzi pewnie. Od razu gubi siÄ™ wszystkie obawy podyktowane nieznajomoÅ›ciÄ… charakterystyki maszyny. Przez Å‚uki przechodzÄ™ jakbym jeździÅ‚ tym motocyklem kilka tygodni, a nie kilkanaÅ›cie minut. Jedyne, co mnie zaskakuje niemiÅ‚o to dość oporne przechodzenie motocykla przez szybkie szykany, czyli lewy, prawy, lewy (lub odwrotnie). Motocykl jest niski, nie ma jak wprowadzić go w przechyÅ‚ pracujÄ…c biodrami. Pozostaje praca kierownicÄ…. Ciekawy jestem tylko czy to już tak bÄ™dzie, czy kwestia nabrania wiÄ™kszej wprawy.
Teraz konkrety.
WyglÄ…d – jaki jest każdy widzi. Podobać siÄ™ może, ale nie musi. Kierunkowskazy paskudne, ale ten motocykl jest trochÄ™ jak puzzle. Maszyna to podstawa na której je ukÅ‚adasz dokupujÄ…c co Ci siÄ™ podoba z dodatków.
Zawieszenie – twarde, ale pewne. Przynajmniej na asfalcie. Na kostce brukowej czujesz każdy jeden kamieÅ„. Na przejeździe kolejowym poczuÅ‚em nawet krÄ™gosÅ‚up w odcinku lÄ™dźwiowym. Ale nikt nie mówiÅ‚ że to fotel bujany ma być.
Silnik – mocny i elastyczny. Jak diesel.
Skrzynia biegów – pierwszy element, który mnie momentami irytowaÅ‚. Pierwszy bieg wchodzi czasem bez żadnego ‘trzasku’ czy wyczuwalnego ‘skoku’ na dźwigni. MusiaÅ‚em siÄ™ momentami zastanawiać czy jedynka weszÅ‚a. Co do innych biegów to nie miaÅ‚em z nimi problemu poza tym, że nie miaÅ‚em pojÄ™cia na którym jadÄ™. WyÅ›wietlacza biegów brak. Obrotomierza też. O tym że jest 6 bieg przeczytaÅ‚em po fakcie ze specyfikacji. Niemniej jednak nie zepsuÅ‚o mi to przyjemnoÅ›ci z jazdy.
Hamulce – SÄ… i dziaÅ‚ajÄ…. Do granic ich możliwoÅ›ci jednak nie próbowaÅ‚em dotrzeć.
Zegary – ubogie. Jeden prÄ™dkoÅ›ciomierz z podÅ›wietlanymi piktogramami. BrakowaÅ‚o mi naprawdÄ™ obrotomierza lub chociaż jakiegoÅ› wkomponowanego wyÅ›wietlacza sugerujÄ…cego prÄ™dkość obrotowÄ… silnika.
Lusterka – brzydkie i niepraktyczne. Ale jak siÄ™ przyzwyczaić to widać coÅ› za plecami.
Wydech – standardowy brzmi piÄ™knie, strach pomyÅ›leć co by byÅ‚o gdyby dali Akpara.
Przełączniki – praktycznie ich nie ma, ale nie bez powodu postanowiÅ‚em dodać ten punkt. Przełącznik kierunkowskazów jest skonstruowany idiotycznie. Sam przycisk to dÅ‚ugi stożek, z powodu którego za każdym razem kiedy chciaÅ‚em zmienić kierunek jazdy musiaÅ‚em odrywać nasadÄ™ dÅ‚oni od kierownicy zamiast tylko siÄ™gnąć tam palcem. ZupeÅ‚nie jak forma życia pozbawiona przeciwstawnego kciuka.
Pozycja za kierownicÄ… – pochylona do przodu, w miarÄ™ wygodna ale wymaga przyzwyczajenia. Po godzinie jazdy odczuwaÅ‚em ból w stawach Å‚okciowych – amortyzujÄ… one caÅ‚y ciężar tuÅ‚owia na kierownicÄ™. Siedzenie jak deska do prasowania, ale nie mÄ™czyÅ‚o mnie. Jeżeli jednak dupa rozboli to mamy problem bo jazda na stojÄ…co to nie jest coÅ› do czego ten motocykl zostaÅ‚ stworzony.
Inne – jak w każdym bokserze otwieranie kosy jest…. niewygodne. O podnóżki kierowcy haczyÅ‚em natomiast butami każdorazowo podnoszÄ…c nogi z ziemi po ruszaniu z peÅ‚nego zatrzymania.




PodsumowujÄ…c…. Jest to dziwny motocykl. Zrobiony jako produkt marketingowy dla ludzi, którzy sÄ… tak denni, że muszÄ… kupować sobie osobowość w sklepie aby zdobyć choćby minimalny podziw sÄ…siada.
Odbiór zmienia się jednak diametralnie jeżeli wsiadasz na tę maszynę, bo po prostu wiesz dlaczego akurat jeździsz motocyklem a nie jesteś operatorem karuzeli na odpuście kościelnym. Wtedy zaczynasz doceniać ten pojazd jako dzieło prawdziwych potomków nazistów. Ludzi, których przodkowie projektowali kiedyś najlepsze czołgi, samoloty i rakiety na świecie. Po wojnie im tego zakazano, ale gdzieś musieli dać upust sowim demonicznym inżynieryjnym zapędom. Mam wrażenie, że te zapędy poszły właśnie w ten motocykl. Niemcy, w białych koszulach i za ciasnych krawatach zaprojektowali cafe racera ze swoim standardowym umiłowaniem do porządku i chorej dokładności. Oczyma wyobraźni widzę jak w stadium projektowym przy mikrometrycznym błędzie krzyczeli NEIN, NEIN, NEIN zaczynając wszystko od nowa.
I wyszło im to na dobre. Bo stworzyli po prostu MOTOCYKL. Surowy, pozbawiony wszelkiego zbędnego gówna. Dający radość z jazdy i przypominającego o tym, gdzie to wszystko tak naprawdę ma korzenie. Wszystko ponad ten motocykl to specjalizacja do konkretnych zadań. Tu mamy pacjenta zero.
Czy kupiÅ‚bym ten motocykl? Bezapelacyjnie do samego koÅ„ca mojego lub jego – Tak! Bo jest mimo wszystko bardzo rozsÄ…dny w swoim nierozsÄ…dnym projekcie. I nawet daÅ‚oby siÄ™ tym w Å›wiat pojechać.
A jeżeli ktoÅ› sÄ…dzi, że jest inaczej to… no coż… Jest stary.
Koniec cześci pierwszej. C.D.N
Motocykl do testów pochodził z salonu BMW Dynamic Motors w Bydgoszczy. Dzieki Michał!