No to chyba przyszedł czas na podsumowanie testu! 
Buty Rebelhorn Hail spędziły ze mną okrągłe
dwa lata i wykręciły łącznie
30.000 kilometrów!

Warto też dodać, że "przeczłapały" dodatkowo jeszcze sporo dystansu, podczas równego typu moto-wycieczek (piesze zwiedzanie okolic). Buty odwiedziły wiele różnych krajów, a ich ostatnią podróżą do krainy "wiecznych łowów" okazała się wyprawa na Nordkapp

Jak się sprawdziły? Zerknijmy najpierw na zdjęcia:
Biorąc pod uwagę mocną eksploatację, stan ogólny butów na pierwszy rzut oka jest całkiem niezły!

Przy bliższym spojrzeniu nadal nie jest źle. Na całości butów pojawiło się oczywiście sporo wgnieceń i standardowych przetarć, jednak nadal wygląda to całkiem dobrze:

Niestety jak zagłębimy się w szczegóły, jest już nieco gorzej. Pierwszym rzucającym się w oczy uszkodzeniem jest mocne wytarcie w okolicy dźwigni zmiany biegów. Dodatkowo warto zauważyć, iż doszło też do delikatnych rozklejeń podeszwy na czubkach (obu butów):

Przeglądając wnikliwie całą powierzchnię butów w wielu miejscach zauważymy mniejsze lub większe pęknięcia:

Podobnie jest w plisie kryjącej się od strony wewnętrznej (za zamkami):

Wszystkie powyższe mankamenty to jednak drobiazgi związane ze wspomnianą dość mocną eksploatacją. Pojawiło się jednak jedno uszkodzenie dość poważne. W prawym bucie doszło do pęknięcia jego powierzchni tuż za szwem, co powoduje, że jego pierwsza, zewnętrzna powłoka odstaje (nie jest to pełna perforacja). Pomimo wszystko takie uszkodzenie nie powinno się pojawić. Teoretycznie można byłoby próbować zgłaszać ten defekt w ramach reklamacji (przypomnę 5 lat, czyli w tym przypadku pozostało więc jeszcze 3 lata), jednak osobiście w związku z tym, że eksploatowałem je nad wyraz intensywnie, daruję już producentowi i sobie kłopotów, tym bardziej, że to akurat uszkodzenie pojawiło się dopiero na samym końcu mojego testu.
Wracając więc do pytania "jak buty się sprawdziły?" - pomimo wszystko i zupełnie obiektywnie uważam, że w ujęciu całościowym
Pozytywnie. Jak wspominałem w trakcie sezonu, buty zaczęły w pewnym momencie (w drugim sezonie) mocno puszczać wodę, co uniemożliwiało ich użytkowanie nawet podczas krótkiego deszczu i konieczne było wożenie ze sobą nakładek typu Oxfrord (test w wątku tutaj:
http://www.c-moto.pl/forum/index.php?topic=101.0 ). Powodem były z pewnością drobne pęknięcia które pojawiły się z czasem w różnych miejscach oraz oczywiście większe uszkodzenie prawego buta.
Czy warto więc kupić!? Trudno w tym budżecie znaleźć lepsze turystyczne buty, które są jednocześnie tak wygodne zarówno podczas jazdy jak i marszu (zwiedzania okolic) i są przy tym w stanie wytrzymać taką ilość przejechanych kilometrów. Przed ostateczną decyzją warto zadać sobie pytanie - jak dużo kilometrów pokonujemy rocznie na motocyklu? Jeśli jest to zakres kilku tysięcy na sezon, to z pewnością powinniśmy się nimi cieszyć długi okres czasu i moja odpowiedź brzmi - tak, warto. Jeśli jednak pokonujemy już kilkanaście tysięcy kilometrów w roku, to dobrze byłoby rozważyć jednak inne opcje, szczególnie w odniesieniu do membrany i związanej z nią wodoodpornością na długich dystansach.
Tymczasem... już lada moment pojawi się w laboratorium rozpoczęcie testu kolejnych turystycznych butów! Tym razem weźmiemy pod lupę sprzęt markowego producenta (klasy premium) oparty na membranie "Gore-TEX", który o dziwo jest przy tym oferowany w całkiem atrakcyjnej cenie! Już teraz zapraszam do śledzenia tego wątku
