Lipca 15, 2024, 02:10:25 am

Autor Wątek: Yamaha T7 - recenzja by KAG  (Przeczytany 6024 razy)

Offline Duch

  • KMZ K-650, Honda XL600V Transalp, Suzuki DL AL7 650XT V-Strom [R.I.P.], BMW F900GS Adv
  • Administrator
  • 300 km/h
  • *****
  • Wiadomości: 12691
  • Płeć: Mężczyzna
  • Skąd: Toruń
Yamaha T7 - recenzja by KAG
« dnia: Lipca 20, 2023, 22:39:42 pm »
Tekst napisany przez KAG'a z tego forum. Ale, że chłop zapomniał hasła to wysłał mi maila i napisał "wrzuć"  ;)


Tak ze ten tego.....
Na początek chciałbym podziękować Yamaha AF Motors Toruń przy Szosie Lubickiej. To oni obdarzyli mnie nie małą ilością zaufania i pozwolili ziścić marzenia i zniszczyć sobie życie, ale po kolei...

Punkt odniesienia... Z modelami Tenere mam do czynienia nie od dziś, szczeniackie marzenia przerodziłem w fakt kupując na pierwszy motocykl XTZ 750 Super Tenere z 1996r. Majestatyczna, wygodna, owiana legendą jak kanapa babci. Ta cysterna na 2 kołach zraziła mnie serwisem, poza tym same plusy.

Drogą ewolucji dosiadłem XT660z Tenere, który do dziś uważam za jeden z ładniejszych motocykli dual sport.
Filigranowa, zwinna i niezawodna, taki osiołek do pracy- nota bene sprzedała się gdzieś w ręce forumowe (pozdrawiam Użytkownika).

Obecnie przemieszczam się lokomotywą MT 01, ale nie o tym rzecz... Szymona z Yamahy znam uuu.... Zbyszka poznałem już na Lubickiej. Chodziłem, marudziłem, śliniłem się, oglądałem i dałem się namówić.
Powiedzieli: weź zobacz, nie słuchaj co gadają inni, przekonaj się sam. Obudził się we mnie zew zakurzonych butów.

Odebrałem wieczorem, pierwsze kilometry do garażu, nim wjechałem do środka patrzyłem, oglądałem przymierzałem się...

-światła fajne
-koła fajne
-szyba fajna
-wydech fajny

Okazało się, że udało się zrobić motocykl niefuturystyczny, lecz spartański, a w dzisiejszych czasach tak brzydki w swej prostocie, że aż ładny. Gdybym miał kupić na podstawie wyglądu..... kupiłbym.

Ale od rana miałem w planach usiąść na siedzenie jak deska do prasowania i ruszyć w miejsca, które wcześniej objeżdżałem poprzednimi modelami. No i w drogę.... okazało się jednak że syn postanowił inaczej zaplanować mi dzień, ale koniec końców ruszyłem.... Pierwsze km po mieście, poruszanie się korku to coś czego nie da się odnieść do sporta czy nakedA. Głowa ponad dachami osobówek, luksus nic nie przesłania widoku, szerokość liścia sprawia że między dwie ciężarówki na światłach wciskam się bez strachu i stoję na pole position.

Zielone i nie ma wstydu tryyt tryyt tryyt biegi wskakują w swoje miejsce i robi się już nieprzepisowo, zakręt, rondo, pełen bak i o kurła! To skręca jak dziecko! Zrobiłem 360 i poczułem się jak wrośnięty w sprzęt tak jakbym zrobił już na nim ze dwa sezony. Strach, że się zwali, bo wysoko, bo opony, bo zawias..... nic z tych rzeczy.
Wjazd do lasu zweryfikował jaki ze mnie gamoń, poślady zaciśnięte, perlisty pot na czole i tachykardia. Ostrożnie... nie jest twój.

Piaskownica zweryfikowała moje umiejętności, T7 jest TO MUCH i nie umiem jej wykorzystać w 40%... Nie chciałem ryzykować, nie mój sprzęt, powrót na asfalt drogą krajową numer 2137. Droga bardziej niż podrzędnej kategorii. Łatali na niej łaty panowie asfalciarze. Czułem się jak uczestnik Dakaru, 110km/h, dziury, zakręty, wszystko moje! Bez spiny elegancko. Tu rzepak pachnie, tu obornik, w duchu myślę po to Kowalskiemu zbudowali Tenere!!! Zjazd na stacje i spojrzenia ludzi z puszek, bo motor choć zakurzony to wygląda jak 1 mln $.

LOOK na sikor i czar prysł, wracam do domu, wjazd na krajówkę i cisnę ile jest, nieprzepisowo schowany za szybą. Myślę ile mnie to po kieszeni zaboli, a tu na kolorowym wyświetlaczu o dziwo 5,5L/100 km. Coś nie tak myślę, zwalniam i pojawia się napis ECO

Dojeżdżam pod dom oczywiście spóźniony, pod klatką czeka na mnie 3 leni syn i pakuje się na wierzchowca. Mamy takie same miny, to chyba coś oznacza. Ja tez czuje się jak dziecko, tylko zabawkę innego kalibru pożyczyłem. Bierzemy maszynę razem z synem, kilka wspólnych rundek i czas oddać sprzęta. Zatankowanego i umytego.

W salonie już nie było mi do śmiechu, poczułem się jak by mi CHUPA CHUPS na ziemie spadł. Wracam do domu a syn pyta:
-"psyjechałeś tym niesskim motlorem?"
- Nie musiałem oddać panu Szymikowi 

W oczach dziecka wiedze NIEEEEEE.........

Nowa odsłona Tenere zagina czasoprzestrzeń, bo chcesz więcej, ale doba ma tylko 24h. Sprawia jednak, że czujesz się jak THIERRY SABINE, organizator Rajdu Paryż Dakar 87r!!!!!

Choć mam w garażu unikatowy sprzęt z 2005r. z przebiegiem 36000km, w stanie powiedzmy prawie kolekcjonerskim, to kusi mnie żeby zamienić na Tenere 700. To chyba mówi wszystko i wyczerpuje temat.

Ehhhh pomyślałem, po to Kowalskiemu zbudowali Tenere...





Yet you can't get a promotion, you won't retire, and despite your best efforts, you refuse to die.

Offline Rotmistrz

  • BMW F750GS Tabun
  • 220 km/h
  • *****
  • Wiadomości: 1779
  • Płeć: Mężczyzna
  • Skąd: Toruń
Odp: Yamaha T7 - recenzja by KAG
« Odpowiedź #1 dnia: Lipca 21, 2023, 04:27:13 am »


Wysłane z mojego SM-N770F przy użyciu Tapatalka


Offline przemek0113

  • TDM 900
  • 220 km/h
  • *****
  • Wiadomości: 1876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Skąd: Toruń
Odp: Yamaha T7 - recenzja by KAG
« Odpowiedź #2 dnia: Lipca 21, 2023, 07:02:00 am »

Choć mam w garażu unikatowy sprzęt z 2005r. z przebiegiem 36000km, w stanie powiedzmy prawie kolekcjonerskim, to kusi mnie żeby zamienić na Tenere 700. To chyba mówi wszystko i wyczerpuje temat.


Trzeba zrobić to "po Duchowemu", nie zmieniać tylko kupić drugi  ;;) ;;) Miejsce w garażu się zrobiło ostatnio  :laie:
Życie bez motocykla jest jak życie bez zęba, można żyć ale nie będziesz się uśmiechać... :D