C-MOTO Kujawsko-Pomorskie Forum Motocyklowe - Bydgoszcz, Toruń, Włocławek ...
Turystyka => Relacje z wycieczek i spotkań => VIDEO-Relacje => Wątek zaczęty przez: Kriss752 w Czerwca 08, 2020, 18:30:50 pm
-
W końcu udało się pojechać kolejny raz (drugi) na tor do Chełmna. Ponieważ w piątek i sobotę w nocy padało to było pewne że będzie wesoło. Tor jest gliniasty co powodowało emocje. Po ok 2-3 godzinach zaczęło się robić już całkiem fajnie bo sekcja enduro przeschła. Odcinki leśne niestety były zbyt niebezpieczne , a szczególnie zjazdy. Jest tam wąsko i są drzewa więc odpuściliśmy. Zabawa był przednia i na pewno pojedziemy jeszcze nie raz.
Tym razem zabrałem też starszego 14-letniego syna i jak widać bawił się dobrze. Nie miła też zakwasów następnego dnia :laie:
Poczyniłem krótką relację.(musze kupic gąbkowy ochraniacz, bo wiatr zabija dżwięk)
-
Bardzo dobrze wykorzystany czas , zakwasy jeszcze trochę dzisiaj mnie męczyły :) .Na początku faktycznie było ślisko, zwłaszcza na torze motocross , nie dało rady się dobrze napędzić.Za to tor enduro ten na otwartej przestrzeni był tylko mokry na dole w winklach,no i w leśnych wąskich ścieżkach.Z okrążenia na okrążenie wody w kałużach było coraz mniej a my wjeździliśmy się w tor i poczyniliśmy sobie coraz śmielej.To był bardzo dobry dzień.
-
Fajny film, widać kto ma benzynę w żyłach zamiast krwi :thumbup:
-
To oczywiste że młody :) na filmie nie ma jak betą Vlada zjeżdżał na dół trzymając jedną ręką kierownice a w drugiej 10l kanister co by dotankować huskę.
-
To oczywiste że młody :) na filmie nie ma jak betą Vlada zjeżdżał na dół trzymając jedną ręką kierownice a w drugiej 10l kanister co by dotankować huskę.
Duch miał na myśli pewnie Ciebie i Twoje skoki Wojtek, ale faktycznie młody miał frajdę i całkiem nieźle mu szło jak na pierwszy raz :)
-
Skoki to nie wszystko ;) nikt się nie oszczędzał i kręcił manetką oporowo , a pod koniec to już kwalifikowało się jako wyścigi :)
-
Z powodu śliskości mogliśmy robić tylko pętlę na otwartym terenie, bo szybko przesychało, a te trudniejsze sekcje w krzaczorach musieliśmy odpuścić. Ale rzeczywiście, pod koniec dnia każdy był już wjeżdżony i mógł z pełną agresją atakować tor. Niestety już sił zabrakło. Jedynie syn Krissa był cały czas niesiony przez falę energii i mógłbym tak latać jeszcze do wieczora. Będzie z niego jeździec :thumbup: