C-MOTO Kujawsko-Pomorskie Forum Motocyklowe - Bydgoszcz, Toruń, Włocławek ...
Turystyka => Miejscówki i Trasy => Dalekie Miejscówki => Wątek zaczęty przez: lorena w Lutego 05, 2016, 11:38:25 am
-
Czy ktoś z Was był i może podzielić się praktycznymi informacjami jak ceny, co warto zobaczyć poza zamkiem Drakuli ;), no i ogólnie wszelkimi wskazówkami praktycznymi i obserwacjami takoż?
Myślę o takim wyjeździe za rok i tak sobie zbieram wszelkie info
-
Polecam śledzić wątek Marty, bo aktualnie planuje tam wyjazd:
http://www.c-moto.pl/forum/index.php?topic=2183.0
-
Derkoś w zeszłym roku podjął wyzwanie, ale przegrał z pogodą. Opis w tym wątku (http://www.c-moto.pl/forum/index.php?topic=1631.0)
Cezi też był na Rumunkach, może coś podpowie. Wrzucam jego filmik z wyjazdu
No i oczywiście globtroter JarekAT też był, również wrzucam jego filmik, tylko on woli jeździć po nieutwardzonej nawierzchni ;)
Może koledzy coś podpowiedzą :)
-
Jak Rumunia no to zamek Draculi w Bran , i obowiązkowo trasa transforgardzka i transalpina :) napewno nie spać na Węgrzech bo maja drogo , dużo nie powiem bo byłem zmuszony wrócić 50km przed Rumunią. Cezi pewnie dużo powie w tej kwestii :)
-
o dzięki za odzew :) Zaraz oblukam wątki. My z koleżanką to takie paniusie na chopperach jesteśmy to za bardzo hard corowo nie może być :girl:
-
A ja polecam nocleg w Tokaju- 50 zł od osoby za nocleg, to nie jest aż tak dużo. Wino takie że przez 3 dni się oblizywałem i drodze powrotnej kupiłem kilka butelek wina po 5 zł za litr :wings: Warto też skosztować ich kuchni- jest bardzo smaczna. Można też odwiedzić Piwnice Rakoczego, ale pewnie trzeba by w Tokaju ze 3 dni spędzić po tej wizycie :gwiazdki:
https://www.google.pl/search?q=piwnice+rakoczego&client=opera&hs=Pli&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwjd4tWI3-DKAhWr93IKHYIyDNQQsAQIMA&biw=1280&bih=926 (https://www.google.pl/search?q=piwnice+rakoczego&client=opera&hs=Pli&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwjd4tWI3-DKAhWr93IKHYIyDNQQsAQIMA&biw=1280&bih=926)
To jest zamek Drakuli- tam gdzie mieszkał. Jest kilka km za zaporą Vidraru.
https://www.google.pl/search?client=opera&q=zamek+drakuli+&sourceid=opera&ie=UTF-8&oe=UTF-8#q=zamek+poenari (https://www.google.pl/search?client=opera&q=zamek+drakuli+&sourceid=opera&ie=UTF-8&oe=UTF-8#q=zamek+poenari)
Na zamku w Branie Vlad Palownik prawdopodobnie nigdy nie był.
Zapora Vidraru jest po drodze z Transfogarskiej
Warto też zobaczyć wąwóz Bicaz
http://motovoyager.net/2013/05/trasy-motocyklowe-wawoz-bicaz-rumunia/ (http://motovoyager.net/2013/05/trasy-motocyklowe-wawoz-bicaz-rumunia/)
-
no właśnie tak się orientuję coś, że ten co wszyscy zwiedzają to nie bardzo historycznie się pokrywa. Słyszałam też co o grobie Drakuli, w sensie, że warto ale nie patrzyłam jeszcze na rozkład tego na mapie
-
Zamek Drakuli, po za nazwą nie wiem co tam ciekawego ;)
Najbardziej przereklamowana sprawa w Rumunii.
Nie lepiej terenem sobie śmignąć ;)
-
Nie lepiej terenem sobie śmignąć ;)
"Harjelem"? :)
-
Każdy kiedyś dojrzewa do pewnych decyzji ;)
-
Pierwszego dnia w Rumunii w miejscowości Brad spotkaliśmy motocyklistów z Polski- już wracali do domu ze łzami w oczach :crybaby: :crybaby: :crybaby:
Pojechali do Rumunii na wypasiony 3- tygodniowy urlop i po tygodniu wracali do domu, główna rama w Super Tenere pękła :bash: Jakoś Rumunowi we wsi na migi wytłumaczyli o co kaman i coś tam podłożył i naprawił sprzęt, bo rama chciała się złożyć w Chińskie osiem ;)
Ale filmiki mieli pierwsza klasa- dzień w dzień po 10 razy, a nawet więcej z matka ziemia się spotykali- gleba goniła glebę. Spali w namiotach w lesie, kąpali się w górskim strumyku- woda ponoć była rześka :laie: Lecz widoczki ze szczytów górskich super :thumbup:
Wypiliśmy z nimi po kilka piw, opowiedzieli to i tamto o Rumunii i Rumunkach , a rano się pożegnaliśmy :PP i każdy w swoją stronę :moto:
-
...Spali w namiotach w lesie, kąpali się w górskim strumyku...
To byli nasi :yeah:
-
...Spali w namiotach w lesie, kąpali się w górskim strumyku...
To byli nasi :yeah:
No to musisz Tomas iść do nich na trening, może rama też Ci pęknie ;;)
-
Honda Panie Honda :ricky:
-
Jak już wspomniałem, byłem w Rumunii sam 12 dni. Cel miałem prosty: Transfogarska, Transalpina, wykąpać się w Morzu Czarnym, pogonić pelikany w delcie Dunaju i trzymać się z dala od miast. Bardzo pomocni i uczynni ludzie. Gdziekolwiek sie zatrzymałem, zawsze pojawiał sie ktoś oferujący pomoc. Nic mi nie zgineło, ani nie spotkałem sie z agresją. Ale tak było po wsiach i drogach trudno dostępnych. Jak jest w miastach, nie wiem. Uważam że Rumunię warto odwiedzić ze względu na jej przyrodę nie zniszczoną jeszcze cywilizacją. Choć ta wkracza już dość ostro. W Rumunii można rozbić namiot w każdym miejscu (trzeba tylko uważać na psy, tych są całe stada). Myślę że warto to robić, zwłaszcza w górach. Bo widoki, choć nie takie jak w Norwegii ( która jest teraz na forum na topie ;) ) są bardzo ładne. Noclegi w domach prywatnych i pensjonatach: od 40zł - 60zł. Czasami ze śniadaniem. Warto i trzeba się targować. Raz spałem w hotelu- 80zł.
-
Pierwszego dnia w Rumunii w miejscowości Brad spotkaliśmy motocyklistów z Polski- już wracali do domu ze łzami w oczach :crybaby: :crybaby: :crybaby:
Pojechali do Rumunii na wypasiony 3- tygodniowy urlop i po tygodniu wracali do domu, główna rama w Super Tenere pękła :bash: Jakoś Rumunowi we wsi na migi wytłumaczyli o co kaman i coś tam podłożył i naprawił sprzęt, bo rama chciała się złożyć w Chińskie osiem ;)
Ale filmiki mieli pierwsza klasa- dzień w dzień po 10 razy, a nawet więcej z matka ziemia się spotykali- gleba goniła glebę. Spali w namiotach w lesie, kąpali się w górskim strumyku- woda ponoć była rześka :laie: Lecz widoczki ze szczytów górskich super :thumbup:
Wypiliśmy z nimi po kilka piw, opowiedzieli to i tamto o Rumunii i Rumunkach , a rano się pożegnaliśmy :PP i każdy w swoją stronę :moto:
I to się nazywa przygoda :naughty: :wings:
-
nie rozpędzajcie mi się tutaj z tymi terenami ;D my to tak jednak potrzebujemy asfaltu :ricky: takie motocykle, takie panie kierowczynie ;)
No właśnie chyba taka opcja żeby obie trans przejechać i do morza trafić to dla nas będzie świat i ludzie na początek :)
-
My co prawda jechaliśmy trasfogarską w 2004 roku ok 6 czerwca i niestety na górze musieliśmy zawracać i atakować od drugiej strony , trasa była nieprzejezdna ze względu na śnieg zaspy były na 2 metry , być może teraz jest inaczej i odśniżają na bieżąco. Pogoda też nie była łaskawa, non stop deszcz, spaliśmy pod namimiotami, myliśmy i kąpaliśmy się w górskich lodowatych strumykach.
-
My co prawda jechaliśmy trasfogarską w 2004 roku ok 6 czerwca i niestety na górze musieliśmy zawracać i atakować od drugiej strony , trasa była nieprzejezdna ze względu na śnieg zaspy były na 2 metry , być może teraz jest inaczej i odśniżają na bieżąco. Pogoda też nie była łaskawa, non stop deszcz, spaliśmy pod namimiotami, myliśmy i kąpaliśmy się w górskich lodowatych strumykach.
Transfogarska nadal nie jest odśnieżana- trzeba tak długo czekać,aż śnieg się roztopi. Więc najlepiej jechać tam w sierpniu, wtedy powinno być już po śniegu i na kolano można zejść :moto: ;;)
Te rześkie kąpiele w górskich strumykach to była porządna pobudka :laie: My w 2014 roku nocowaliśmy w 3- gwiazdkowym hotelu za 30 zł od osoby, a znalezienie noclegu za 30 zł nie stanowi tam problemu, więc branie namiotu mija się z celem moim zdaniem
-
a no to cenna informacja, czyli należy celować raczej w sierpień/wrzesień? Namiot to ja zwykle wiozę tak na wszelki wypadek.
-
jak dojechaliśmy do "końca" drogi to ekipa robotników odśnieżających drogę zaprosiła nas za 15 dni, więc myślę, że również lipiec jest bezpiecznym miesiącem, pewnie nie jeden z kolegów atakował tą trasę właśnie w lipcu i mogą potwierdzic jak jest, czy można :moto:
-
Na filmiku jeszcze widać śnieg, ale tylko troszkę przy stawie. Więc myślę, że spokojnie w lipcu można jechać i spokojnie uda się na szczyt dostać :moto:
-
lipiec to taki gorący sezon dla nas tutaj, dużo zlotów itp ciężko się wyrwać. W sierpniu prędzej. :witch:
-
biere łopate i jade, nie ma co czekać :RT
-
W Rumuni byłem w 2009 w czasie jak transalpine asfaltowali tz jeszcze była offowa ale juz poryta spychaczami, wiec dodatkowe atrakcje wlanczajac przejazd przez rzeke. Ja mialem w planie transfogardzka i transalpine a zona zwiedzanie miast. Jechalismy Dominatorem - tylko we dwoje, wyprawa super. Do morza nie dotarlismy, najdalej Brasow. Asfalty byly wtedy tak dziurawe ze wykrzywilem felge - ciagla jazda slalomem. Wazne aby trafic na pogode bo slyszalem o burzach ktore trwaja tydzien....